Wywiad z Dominikiem Witczakiem dla Lotto Plaży Wolności Poznań 2015

Wywiad z Dominikiem Witczakiem dla Lotto Plaży Wolności Poznań 2015

 

 

- Pamiętam, że turnieje rozgrywane na Placu Wolności przyciągały sporo kibiców i liczymy, że tak będzie i tym razem. Sądzę, że w Poznaniu jest zapotrzebowanie na siatkówkę, co zresztą widać choćby w czasie Superpucharu Polski, który jest rozgrywany przy pełnej hali w Arenie. Ja ze swojej strony mam nadzieję, że my również wywiążemy się ze swojej roli i zapewnimy kibicom sportowe emocje – mówi przed pierwszym Turniejem Eliminacji Mistrzostw Polski w siatkówce plażowej Dominik Witczak, który zagra w parze z Rafałem Matusiakiem.

Szymon Ratajczak: - „Lotto Plaża Wolności – Poznań 2015” jest otwarciem sezonu siatkówki plażowej w Polsce. Jak samopoczucie przed tym turniejem? Jak Pan podchodzi do tego, że już teraz zacznie się „wielkie granie” na piasku?

Dominik Witczak: - Sądzę, że tegoroczny sezon zaczyna się trochę szybko, skracając tym samym czas przygotowań do sezonu, co zapewne odbije się na formie. Mam oczywiście nadzieję, że zajmiemy z Rafałem Matusiakiem jak najlepsze miejsce, ale widzę, że nie jestem jeszcze w takiej dyspozycji jaką chciałbym mieć w czasie rozpoczynających się zawodów. Nie ma jednak na co narzekać, bo za wyjątkiem par kadrowych wszystkie pozostałe ekipy mają takie same szanse. Nawet jeśli istnieją jakieś rozbieżności w okresie przygotowań poszczególnych par, związane z tym, że nie wszyscy grają w tej samej lidze, to są one na tyle niewielkie, że nie będą rzutować na wyniki.

- Jak wyglądały Pana przygotowania z Rafałem Matusiakiem do poznańskich zawodów?

- Po sezonie halowym zrobiłem sobie tydzień wolnego od siatkówki, bo mimo, że w Kędzierzynie nie byliśmy obciążeni bardzo dużą liczbą meczów, to sezon był jednak ciężki. Następnie rozpocząłem przygotowania od biegania, później były już treningi na plaży. Udało nam się również potrenować razem z Rafałem, kiedy przyjechał do Kalisza. Myślę, że krótki czas, który mieliśmy na przygotowania do sezonu wykorzystaliśmy optymalnie.

- Trudno jest przestawić się z grania na hali na grę na plaży? Te pierwsze turnieje traktujecie jako swoiste „przetarcie się”, czy też przestawienie się nie sprawia wam problemu?

- Dość trudno jest się przestawić na grę na plaży. Na początku organizm musi się zaadaptować do innego podłoża, stawy, tak samo jak mięśnie pracują zupełnie inaczej, ciężko jest się poruszać po tym podłożu. Inna jest też technika, piłka, i oczywiście trzeba brać pod uwagę wiatr. Czas, który mamy, musimy wykorzystać na jak największą liczbę powtórzeń, żeby optymalnie się przygotować do tych turniejów, ale nie możemy też przesadzić z treningami, bo organizm przetrenowany to też nie jest nic dobrego. Nie jest to łatwe biorąc pod uwagę krótki okres przygotowań, ale doświadczenie też pomaga przygotować się do tych turniejów.

- Poznańska Plaża Wolności, nareszcie po kilku latach wraca na Plac Wolności, czyli w samo serce Poznania. Jak Pan to odbiera jako zawodnik? 

- Pamiętam, że turnieje rozgrywane na Placu Wolności przyciągały sporo kibiców i liczymy, że tak będzie i tym razem. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo nie ma co ukrywać, że w siatkówce plażowej odgrywa ona duże znaczenie, bo jeśli jest zimno czy pada deszcz, to nie każdy chce siedzieć na trybunie.  Zresztą, gra też nie wygląda wtedy tak atrakcyjnie, jak przy dobrej pogodzie. Sądzę, że w Poznaniu jest zapotrzebowanie na siatkówkę, co zresztą widać choćby w czasie Superpucharu Polski, który jest rozgrywany przy pełnej hali w Arenie. Ja ze swojej strony mam nadzieję, że my również wywiążemy się ze swojej roli i zapewnimy kibicom sportowe emocje.

- Nie mogę nie zapytać Pana o Damiana Lisieckiego, organizatora Plaży Wolności. Wspólnie osiągaliście w siatkówce plażowej znaczące sukcesy. Jakie są Pana najlepsze wspomnienia jeśli chodzi o okres gry z Damianem?

- Na pewno finał Mistrzostw Polski w 2008 roku, gdzie wygraliśmy, choć wcale nie byliśmy faworytami. Naprawdę bardzo dobrze wspominam czas gry z Damianem. To były dwa bardzo udane sezony, jeden zakończony mistrzostwem Polski, drugi wicemistrzostwem. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem z nim grać przez dwa lata i czerpać z jego doświadczenia. Nadal mamy bardzo dobre relacje, cały czas utrzymujemy ze sobą kontakt.

- Po emocjach i zmaganiach sportowych, znajdzie Pan czas żeby na chwilę usiąść i powspominać stare czasy ze znajomymi z boiska, czy też terminarz jest tak napięty, że trzeba będzie jechać dalej? 

- Mam nadzieję, że wyniki pozwolą nam zostać w turnieju do niedzieli, a wtedy w sobotę wieczorem będziemy mieć czas aby pójść na wspólną kolację trochę powspominać, porozmawiać.  Przyjeżdżam do Poznania z rodziną, a nasze rodziny też się znają, więc mam nadzieję, że miło spędzimy ten czas. Ja z resztą w ten sposób podchodzę do siatkówki plażowej. Oczywiście wynik jest bardzo ważny i nie ma co ukrywać, że gdy biorę udział w turnieju, to chcę go wygrać.  Ale faktycznie, takim wyjazdom towarzyszą fajne spotkania. Mam grono kolegów – zawodników, z którymi lubię  spędzać czas i z którymi możemy wieczorem pójść na kolację i powspominać lub porozmawiać o innych tematach, które nas łączą poza sportem.

Rozmawiał: Szymon Ratajczak

Współpraca: Magdalena Urbaniak

Wróć