Kolejny wywiad, tym razem Daniel Pliński: Pierwszy turniej zawsze jest niewiadomą

Kolejny wywiad, tym razem Daniel Pliński: Pierwszy turniej zawsze jest niewiadomą

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

- Jest dreszczyk emocji, jaki zawsze towarzyszy przed rywalizacją. Z Marcinem Wiką chcemy bawić się siatkówką i cieszyć się z każdego zwycięstwa – mówi Daniel Pliński przed swoim powrotem do siatkówki plażowej na turnieju w Poznaniu.

 

Szymon Ratajczak: - Wraca Pan na piaszczyste boiska po długiej przerwie. Jakie uczucia towarzyszą Panu przed rywalizacją w Lotto Plaża Wolności – Poznań 2015?

Daniel Pliński: - Faktycznie, kilka lat nie uczestniczyłem w turniejach na plaży. Ten sezon będzie dla mnie i dla Marcina Wiki inny niż poprzednie. Już dwa i pół tygodnia przygotowujemy się na otwarcie sezonu siatkówki plażowej. Mamy sponsorów i podchodzimy do tego bardzo profesjonalnie. Chcielibyśmy się pokazać z jak najlepszej strony. Zdajemy sobie sprawę, że jako siatkarze, którzy w nogach mają cały sezon rozegrany na hali, jesteśmy słabsi od zawodników, którzy cały czas trenują na plaży. Jest dreszczyk emocji, jaki zawsze towarzyszy przed rywalizacją. Z Marcinem Wiką chcemy bawić się siatkówką i cieszyć się z każdego zwycięstwa.

- Jak dokładnie wyglądają przygotowania Pana i Marcina Wiki?

- Byliśmy dwanaście dni w Radomiu, mieliśmy możliwość trenowania i sparowania z bardzo dobrymi parami. Wiadomo, że gra na hali różni się od gry na piasku, więc obecnie pracujemy nad dokładnością, która jest bardzo ważna w siatkówce plażowej. Trochę nam jej brakuje. W ciągu tych dwóch tygodni dużo czasu spędziliśmy na siłowni. Teraz czekamy jak to wszystko wyjdzie „w praniu” i podczas grania o stawkę.

- Jest Pan utytułowanym siatkarzem halowym, również na plaży świętował Pan sukcesy. Trudno jest się Panu przestawić z gry na hali na piasek?

- Siatkówka plażowa i siatkówka halowa to mimo wszystko dwie różne dyscypliny. Miałem przyjemność grać w reprezentacji, ale zawsze ciągnęło mnie na piasek. Siatkówka plażowa sprawia mi dużą przyjemność. Kiedy zdobywałem Mistrzostwa Polski na plaży, poziom był inny, niż teraz. Była tylko jedna profesjonalna para, a reszta to byli siatkarze halowi, którzy w przerwie sezonu grali na piasku. Obecnie większość zawodników skupia się na grze na plaży, więc poziom jest znacznie wyższy. Widać to zresztą na światowych boiskach, ponieważ polskie pary liczą się bardzo mocno w rywalizacji z najlepszymi. Poziom jest coraz wyższy, więc zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo, ale chcemy się zmierzyć z nimi i powalczyć o jak najlepszy dla nas wynik.

- Jakie cele sportowe i osobiste stawiacie sobie z Marcinem Wiką na turniej w Poznaniu?

- Wiemy, jak wysoki poziom prezentują profesjonalni siatkarze plażowi i w tym momencie jest on dla nas nie do osiągnięcia. Natomiast nie wiem jak będą wyglądać zawodnicy, którzy na co dzień występują na hali. Naszym celem jest rywalizacja właśnie z tymi parami, bo jednak pary profesjonalne są zdecydowanie z przodu. Fajnie byłoby awansować do pierwszej ósemki w tym turnieju, żeby być rozstawionym w kolejnym, ale musimy wygrać dwa mecze. Jesteśmy dobrej myśli. Jednak pierwszy turniej w sezonie zawsze jest niewiadomą.

- Plaża Wolności wraca do centralnego punktu Poznania, czyli na Plac Wolności. Poznańscy kibice są spragnieni siatkówki na najwyższym poziomie i teraz będą mieli okazję zobaczyć w akcji najlepszych polskich siatkarzy plażowych.

- Bardzo się z tego cieszę. Organizatorem jest Damian Lisiecki, którego znam bardzo dobrze. Wiem, że jak Damian coś robi, to na sto procent. Dodatkowo widziałem, że do turnieju zgłosiło się ponad pięćdziesiąt par. Na pewno wszystko będzie przygotowane bardzo profesjonalnie.

- Wspólnie z Damianem Lisieckim, święcił pan triumfy na plaży. Jakie jest Pana najlepsze wspomnienie  ze wspólnej gry?

- Było tyle fajnych momentów, że nie sposób wybrać jednego. Chwile spędzone na boisku jak i poza nim były fantastyczne.
Jak w każdym dobrym związku były kłótnie, jednak zawsze bardzo merytoryczne, ponieważ chcieliśmy, żeby nasza gra wyglądała jak najlepiej. Uważam, że z Damianem nie wykorzystaliśmy całego naszego potencjału. Brak pieniędzy spowodował, że nie byliśmy w stanie zawojować światowej siatkówki plażowej. Myślę, że naszym największym sukcesem było zajęcie drugiego miejsca w kwalifikacjach do Mistrzostw Europy. Grały tam przecież najlepsze europejskie pary, a my graliśmy świetną siatkówkę.

- Siatkówka w Polsce poza sportowymi emocjami to również niesamowita atmosfera nie tylko na trybunach, ale też wśród samych zawodników. Cieszy się Pan, że będzie okazja spotkać się ze starymi znajomymi?

Jak najbardziej. Już wczoraj dzwoniłem do Damiana i umówiliśmy się na wspólną kolację w piątek. Bardzo się cieszę z tego spotkania, będziemy mogli powspominać stare czasy. Damian ma dystans do siebie i bardzo fajne poczucie humoru, które bardzo mi pasuje.

Rozmawiał: Szymon Ratajczak

Współpraca: Joanna Szymczak

Wróć